Wehikuł czasu przetacza się przez Rabsztyn co roku, wyrzucając z siebie co rusz to nowe ekipy wyrwane z różnorodnych epok. Łączy je jedno – wojowniczość.
19 lipca na dziedzińcu zamku pojawił się obóz japoński, a w nim samurajowie, kasta wojowników, która doszła do władzy na przełomie XII i XIII wieku.
Goście mogli obejrzeć ekwipunek bojowy i przedmioty codziennego użytku dawnych Japończyków, jako że nie wszyscy zajmowali się walką.
Broń budziła duże zainteresowanie, a i samurajowie niezwykle o nią dbali i miała dla nich znaczenie również symboliczne. Symbolem pozycji samurajów był samurajski miecz katana i krótki miecz wakizashi, razem stanowiące zestaw zwany daishō.
Widzowie śledzili pokaz zakładania zbroi japońskiej oraz, z zapartym tchem, pokaz walk zbrojnych samurajów. Obejrzeli stroje japońskie, zapoznali się z innymi rodzajami broni - samuraj kształcony był nie tylko w posługiwaniu się mieczem, ale także łukiem oraz innym groźnym i skutecznym sprzętem. Dowiedzieli się, co to jest Tameshigiri – japońska sztuka próbnego cięcia. Tutaj była pokazana w wersji light, na matach ryżowych.
Samurajowie opowiedzieli o rytuale Seppuku/Harakiri. Seppuku to rytualne samobójstwo, dosłownie „rozcięcie brzucha”; harakiri oznacza to samo, jednak jest to nazwa używana głównie w języku potocznym, choć powstała historycznie wcześniej.
Jak zwał tak zwał, nie polecamy. Nie polecamy również spotkania z japońskim katem, choć robi wrażenie.
Dzieci obecne na zamku walczyły nieustraszenie i wobec nich nawet samurajowie okazali się bezsilni.
Joanna Szarras, MOK Olkusz