Łukasz Ćmiel

 

Swoje pasje twórcze wyraża poprzez obraz, ponieważ „jeden jest wart więcej niż tysiąc słów”. Spośród rysunku, grafiki i fotografii ta ostatnia forma wyrazu wiedzie prym, ze względu na szybkość działania i moc przekazu. Członek Olkuskiego Klubu Miłośników Fotografii i GRUPY BEZ NAZWY, w której to w gronie przyjaciół realizuje się nie tylko artystycznie. Brał udział w wielu plenerach fotograficznych i wystawach zbiorowych, głównie poruszające problemy miast i ludzi w nich żyjących: „Inna Perspektywa”, „Miasto Innym Okiem”, Olkuski Street” Cyklicznie przedstawiał swoje reportaże na „Fotografikach Olkuskich”, w tym roku zadebiutował na wystawie „Artystów Olkuskich” w GSW BWA w Olkuszu. Od kilku lat zajmuje się fotografią uliczną, zarówno w rodzinnym mieście jak i podczas wyjazdów. Interesuje go interakcja człowieka z miejscem w którym żyje, chcąc sobie odpowiedzieć na pytanie czy to człowiek wpływa na miasto, czy to otoczenie kreuje człowieka? Stara się pokazać obraz bez upiększeń, a jednocześnie nie przekroczyć delikatnej granicy ośmieszenia fotografowanych osób. Zdjęcia nie są pozowane, często jest to „westernowy strzał z biodra”. Szerokokątny obiektyw małego aparatu zmusza do podejścia bliżej, a jednocześnie wprowadza widza w sam środek akcji.

Sprzedam, czyli na wymienię towar na pieniądze…

Ta wystawa to opowieść o człowieku - dzisiejszym spadkobiercy jedwabnego szlaku. Kontynuatorze prastarej tradycji handlu w jego najpierwotniejszej formie.

Targowisko to poziom ziemia. Dosłownie i w przenośni. Poziom najbardziej odległy od przepychu stylowego butiku na górnym piętrze wieżowca handlu.

Tutaj człowiek nie oczekuje złoconej lady, unoszącej się w powietrzu mgiełki subtelnego zapachu czy dźwięków odpowiednio dobranej muzyki. Liczy się towar i jego cena.

Jeśli cena jest niska to nie potrzebuje otoczki. Wystarczy stolik lub kilka kartonów, czasem po prostu gazeta bezpośrednio na ziemi.

Autor wiedzie nas wśród straganów; kwiecistych firan, damskich biustonoszy, gumofilców i jajek od szczęśliwej kury. Swobodnie przenosi nas z rodzimego targowiska

na albańskie wybrzeże. Handel wszędzie jest taki sam. Każdy „orze jak może”. Zmienia się tylko krajobraz, przez co kontrast rośnie. Na tle anielskich widoków prowizoryczne stoiska handlowe stają się jeszcze bardziej wyraziste. Adam Słodowy widząc je opuściłby głowę w pokorze.

Dotknijcie zjawiska – nikt nie wie czy przetrwa kolejne półwiecze…

Katarzyna Leszczyńska-Kaszuba

cmiel Łukasz Sprzedam www