Czy po Starszych Panach i Dudku cokolwiek może tak bawić, niekoniecznie ze staromodną elegancją, ale przynajmniej bez nachalnego mieszania satyry z polityką, a jeszcze bardziej wulgarności, no i obrażającej inteligencję widzów prostoty średnio śmiesznych tekstów? Otóż może, a w tym przypadku pomysłowość autorów i wykonanie skeczy przywołują wspomnienia kabaretów z klasą. Przekonać się o tym można było 13 maja 2017 r. w olkuskim MDK, na spotkaniach z triem Ani Mru-Mru.

Olkuscy fani Ani Mru-Mru

Nie na spotkaniu, lecz właśnie spotkaniach, gdyż w tę sobotę dżentelmeni z Lublina wystąpili u nas najpierw o godzinie 18.00, a potem raz jeszcze o 20.30. Podczas ich wcześniejszej wizyty było podobnie, a zauważyć należy, że jest to zdaje się jedyny zespół satyryczny, który ma w Olkuszu aż tylu fanów, by trzeba było organizować w MDK podwójne występy, zarówno poprzednio, jak i tej wiosny.

Ostatnie takie trio w Olkuszu

Koniecznie też z zapewnieniem odpowiedniej między nimi przerwy, by artyści mieli możliwość odpocząć przed kolejnym spotkaniem z widownią, tym bardziej, że na scenie, nawet prowincjonalnej, nie oszczędzają się bynajmniej, dają z siebie wszystko.

Ostatnie takie trio w Olkuszu

Zapewniając im chwile wytchnienia należy brać również pod uwagę bisy, których publiczność domaga się na spotkaniach z Ani Mur-Mru bardzo intensywnie, oczekując choć kilku dodatkowych zabawnych scenek, mimo bólu żuchw i brzuchów od śmiechu. Nie inaczej, rzecz jasna, było tym razem.

Ostatnie takie trio w Olkuszu

Ostatnie takie trio wychodziło do klaszczących donośnie olkuszan po obu sobotnich występach, by przed pożegnaniem zabawić ich jeszcze. I znów były bardzo głośne brawa, i znów bis kolejny. Choć artyści, jak przyznał Marcin Wójcik, starali się jak mogli by tego uniknąć, to jednak przygotowali się na taką możliwość, a uczynili to, jak na kabaret, dość oryginalnie, bo filmowo.

Olkuscy fani Ani Mru-Mru

Zamiast zazwyczaj dawanych przez kabarety na bisy ponadprogramowych skeczy, Ani Mru-Mru przedstawiło spotykane w produkcjach telewizyjnych i kinowych nieudane, próbne wersje prezentowanych wcześniej scenek. Kolejny przysłowiowy strzał w dziesiątkę, co potwierdziły reakcje widowni, a takich trafień było tego wieczoru wiele, włącznie z kilkoma znanymi już publiczności numerami. W nowy program wplecione były bowiem starsze klasyki, wciąż znakomicie bawiące mimo eksploatowania ich przez środki masowego przekazu.

Ostatnie takie trio w Olkuszu

Czymś niekoniecznie całkiem nowatorskim, lecz ewidentnie postępującym, jest udział Waldemara Wilkołka w projekcie długo firmowanym wyłącznie przez Marcina i Michała Wójcików. Nic dziwnego, że duet wyewoluował w trio, skoro dźwiękowiec okazał się być obdarzonym talentami stworzonymi wręcz dla kabaretu. Sprawdza się w swych rolach wyśmienicie, do tego stopnia, że trudno już sobie wyobrazić bez pana Waldka choćby scenki dialogu literata z wydawcą. Zyskują też dzięki niemu piosenki Ani Mru-Mru, np. w numerze Karaoke.

Ostatnie takie trio w Olkuszu

Czas w ich towarzystwie mija niewiarygodnie szybko, bisy też nie zaspokajają apetytu na więcej i więcej humoru w wykonaniu trójki lubelskich satyryków. Pozostaje więc mieć nadzieję, że nie dając nam czekać nazbyt długo znajdą w mocno obciążonym grafiku miejsce na wpis: występ 2 występy w Olkuszu.

Ostatnie takie trio w Olkuszu